„(…)Jak na budziku będzie 3,5kilo to sprawdzamy wszystko. Trzymasz ręce na uprzęży i na chwilę wysiądziemy(…)”
Są chwile w życiu Człowieka, kiedy czujesz-wiesz, że w stosunku do pewnej rzeczy lub czynności, nie możesz być obojętny – że To jest Twoje życie. To „coś” jest synonimem Ciebie. Wiesz, że musisz to robić – permanentnie i bez dyskusyjnie, ponieważ Ty bez tego czegoś jesteś nie w pełni sobą.
Tylko w Tej danej sytuacji w Tym danym momencie jesteś w 100% sobą. To co robisz określa Ciebie.
…i dzieje się…

Ludzie zdobywają wysokie szczyty, biją rekordy, malują śliczne obrazy, śpiewają, grają, uczą się języków, podróżują, wstępują do zakonów. Nie dzieje się to bez przyczyny jak sądzę. Często chcą zaspokoić swą próżność, to fakt ale też znajdują w tym przyjemność, odnajdują siebie, sens swojego życia!(?)
Wiele określeń przychodzi mi na myśli i im bardziej o tym dumam, tym więcej ich powstaje. Widać taka jest kolej rzeczy, że… Jesteśmy tu na tym świecie w pewnym celu. Każdy ma do spełnienia jak najwięcej „swoich misji”…
Prawdopodobnie było to kilka lat temu, może 5 może 3? Któż to wie. Uświadomiłem sobie, że spoglądam w górę, w niebo nie tylko z podziwem i admiracją, ale też z wielką pasją i ekscytacją… Ile razy spoglądam w gwiazdy czuję to samo. Niewidzialna siła ciągnie mnie w górę.
Od sklejania modeli samolotów, rysowania rakiet, przez zabawy z plastikowymi spadochronami obciążonymi kamieniem:) W końcu matka fizyka, aerodynamika, kosmologia… Człowiek zdaje sobie sprawę, że całe swoje życie jest mniej lub bardziej podporządkowane pewnej idei…
Idei latania
Paradoksalnie ciężko jest zauważyć tą ukrytą pasję, ponieważ jest ona czymś tak naturalnym jak oddychanie, dlatego gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie swoich zainteresowań jeszcze kilka miesięcy temu wypisał bym pewnie cały długopis, ale spadochroniarstwa by tam nie było
Dla mojej rodziny nadal jestem świrem wymagającym izolacji od społeczeństwa, bo „znowu coś wymyśliłem”, bo… postanowiłem zasmakować pędu powietrza na twarzy.
Dzięki ciekawemu zbiegowi okoliczności trafiłem na wspaniałych ludzi, którym nomen omen nie zawahałem się powierzyć mojego kruchego bytu.
Tuż po pracy piątkowym wieczorem wsiadłem w pociąg do Ostrowa Wielkopolskiego i pognałem w noc. Przedział dzieliłem z przemiłymi staruszkami wydającymi różne dźwięki, tak więc nici z drzemki.
Może to i dobrze, bo dotarłem na miejsce z portfelem
4 rano jesteśmy na miejscu. Całe miasto śpi,
ale nie stacja.
Na stacji zawsze panuje ruch, życie może lekko na rauszu ale toczy się. Widać to i czuć.
Taxi i na „Lotnisko Michałków” proszę.
Jesteśmy tam może w 20 min.
Tego dnia (nocy?) widoczność była niesamowita, księżyc porażał swym blaskiem, gwiazdy świeciły a duże Airbusy przecinały co rusz niebo. Zimno, ale to nic, wschód słońca…
Przygarnia mnie stróż, rad z wizyty gościa (pozdrawiam!!!) Pokazuje mi samoloty, hangar i w ogóle.
Magia jest wszędzie. Herbata smakuje lepiej.
Ranek
Ekipa Pyrlandii wstaje… ja bym się z chęcią położył, ale jestem tu po coś, przybyłem by spełnić misję, czekałem na to tak długo…
9:00 gwar i szum nasilają się, chyba wszyscy już wstali.
Jem śniadanie, jajecznica i dwie buły.
- Czy powinienem tyle jeść przed pierwszym skokiem? Naprawdę dobre żal by było gdyby to wyleciało
Żółta kaczka przybyła
Wbijam się na śliczną salkę z kombinezonami i spadochronami.
Pogoda boska!
Odliczam czas – już się nie mogę doczekać, o dziwo… niema emocji. Co jest ze mną? Czy to zmęczenie, czy głupota? Gdzie są odczucia, emocje, adrenalina? Taki stan REM tylko na jawie… hmm.

Niebieski, kombinezon – mój
Stylowy czepek – Mój
Gogle – moje
Madzioor pomaga mi z uprzężą. Przyjemne to nie powiem (hihi).
W około gwar szum, dzieci, owczarek niemiecki o aparycji najlepszego kumpla.
Idziemy do żółtego turbolota, siadamy… to się nie dzieje na prawdę.
Lecimy…
Na pokładzie? Jak było na pokładzie? Hmm Jak w akademiku w śród dawno niewidzianych kumpli po/w trakcie imprezy. Zajebiście!
Mały instruktaż. 4300m mamy – bonus!
Przez iluminatorek patrzę jak wyjście turbolocika rzygnęło niebiesko biało zieloną masą ludzików – cool!
Już! Ja też tak chcę – dawaj!!!
3,2,1 stoję w drzwiach – czemu nic nie czuję ??!!!
Mózg został w samolocie.
Jestem zawieszony w przestrzeni, oceanie niewidocznej substancji.
Wszystko lata. Percepcja wyostrzona na maxa. Chcę jak najdokładniej zapamiętać tą chwilę. Delektować się nią teraz i w przyszłości.
A potem szarpnięcie!
Przeciążenie – nieźle, musiałem wyrównać cieśnienie w zatokach.
Jest czasza. Już? Pierwsza myśl – wypiąć się – serio!
Cisza.
Robimy karuzelę w lewoooooo, w prawooooo wszystko wiruje bo tak chcę bo tak jest dobrze!
To było piękne.
Teraz jest w mojej głowie, jest częścią mnie. Będzie jeszcze lepiej.
Reasumując
W Pyrlandii poznałem wspaniałe osoby Madzioora, Zulkę no i Mr. Iwana
Pozdro dla wszystkich. Zdaję sobie sprawę że Oni spotykają ludzi „jednego skoku” bardzo często, a mimo to przyjęli mnie fantastycznie, co najmniej jak znajomego. Big respect dla was!
Jeśli kiedykolwiek zapragniecie wybrać się w podróż przez chmury polecam wam ekipę Pyrlandii to Pasjonaci i Profesjonaliści w każdym calu!
Jeśli chcecie wiedzieć więcej o skokach tandemowych i nie tylko? Jeśli chcecie się dowiedzieć co to jest Pyrlandia to zpraszam na stronę www.tandemy.pl
Do następnego (wy)skoku.

That's how we are doing! Pływanie w oceanie powietrza to jest to! Przeżycie jak żadne inne, pozostawia krwawiącą ranę w duszy, która zasklepia się tylko w powietrzu - po to tylko żaby po lądowaniu otworzyć się na nowo...
It‘s quite in here! Why not leave a response?