W dniach 24-25 czerwca już po raz III na najstarszym krakowskim lotnisku Czyżyny odbyła się chyba najfajniejsza lotnicza impreza tego typu w tej części Polski czyli „Małopolski Piknik Lotniczy”
Naszej ekipie dane było celebrować ten „iwent” pierwszego dnia imprezy czyli w sobotę. Pogoda dopisało o czym świadczą nasze opalenizny oraz co najważniejsze ilość sprzętu latającego, którego było znacznie więcej niż w zeszłym roku.
Miłym akcentem był fakt dołączenia do biletu wstępu harmonogramu imprezy wraz z okolicznościową gazetką przedstawiająca ciekawe postacie i maszyny obecne na zlocie. Widać, że z roku na rok przygotowanie Pikniku jest coraz lepsze, choć nie obyło się tez bez małych potknięć jak choćby nie trzymanie się harmonogramu (co zresztą było zaznaczone w ulotce).
Tak więc w Sobotę praktycznie w środku miasta można było zobaczyć stada mechanicznego ptactwa podążające na miejsce zlotu. Były wśród nich konstrukcje rodzime jak Iskierka, Bies, „banda” Xtrimów, Orka i wiele innych, jak również lekkie konstrukcje z importu jak Tulak, Aeroprakt, Sova i wiele innych. Jeśli chodzi o Orkę, to muszę powiedzieć, że jest to mój ulubiony „gość” imprezy, której ewolucję śledzę od lat kilku. To dziecko inż. Margańskiego ma szansę zostać wdrożone do produkcji masowej już w przyszłym roku, co mnie jako fana awiacji, a szczególnie pod naszą – biało czerwoną bandera – bardzo cieszy. Okazuje się, że w Polsce można zaprojektować i zbudować doskonałą awionetkę, właściwie mini samolot dyspozycyjny o rewelacyjnych parametrach lotnych konkurencyjny cenowo do konstrukcji z tego segmentu. Pozostaje mieć nadzieję, że również Bielik (także „dziecko” Pana inż. Margańskiego) doczeka się masowej produkcji.
Wracając do samej imprezy trzeba przyznać, że organizatorzy zadbali o miłe niespodzianki jak choćby „nieoczekiwany” pokaz akrobacji na Antku (An-2), który wykonał pętlę! Nalot Paralotniarzy z PPG oraz skok spadochronowy wykonany z pokładu… motolotni.

Gwoździem programu był pokaz akrobacji wykonany na samolocie Juka przez litewskiego mistrza akrobacji Jurgisa Kairysa. Maszyna została stworzona przez swojego pilota, który współpracuje też z birem konstrukcyjnym Suchoja. Jurgi Kayris zaprezentował bardzo efektowny i dynamiczny program, facet ma talent do figur odwróconych i niskich przelotów brzuchem do góry
Pozwolę sobie jednak na małą dygresję, otóż rok temu w roli akrobaty wystąpił Pan Marek Szufa na Extra 300 którego program – subiektywnie oceniając – był o wiele ciekawszy z perspektywy widza. Jeśli ktoś z Was widział przelot Pana Marka i przelot Jurgisa szczególnie z drugiego dnia imprezy to z chęcią zobaczył bym stosowny komentarz poniżej…
Wracając do Pana Szufy. Tym razem zaprezentował się publiczności jako modelarz oraz pilot modelu latającego w skali 3:4 słynnej Curtis Jenny. Było to niesamowicie widowiskowe przedstawienie. Ten niewielki dwupłat chwilami wręcz zawisał w powietrzu.
Całość imprezy była komentowana przez Dyrektora Muzeum Lotnictwa (notabene impreza odbywała się na terenie należącym do muzeum) oraz inż.Margańskiego (Pozdrawiam). Dzięki temu pierwszemu można było dowiedzieć się tak wiele ciekawostek z „życia samolotu” jak i historii (często zapomnianej) Polski! Drugi ze spikerów w prosty i rzeczowy sposób objaśniał niektóre zawiłości inżynierskie (szkoda tylko, że tak często Panowie sobie przerywali – nie będę pokazywał palcem kto komu
Wśród zaproszonych gości dostrzegliśmy również słynnego „uciekiniera” Pana Eugeniusza Pieniążka, a niespodzianką imprezy (chyba zupełnie nie planowaną) była wizyta premiera San Marino.
Reasumując. Piękna pogoda, wspaniałe maszyny (więcej niż rok temu) rewelacyjny komentarz genialny rodzinny klimat… tak może być tylko w Krakowie.
Uprzejmie donosił
Wojtek Szywalski
Jako post Scriptum chciałbym dodać, kilka słów na temat nie związany z lotnictwem. Mianowicie w dobie globalizacji, masowej emigracji ludzi młodych często naszych bliskich i znajomych Małopolski Piknik Lotniczy to także impreza, która w zupełnie naturalny sposób „przemycajca” wartości patriotyczne. Dzięki żywemu i spontanicznemu komentarzowi pasjonatów znających historię lotnictwa polskiego tak mocno związanego z burzliwymi dziejami naszego pięknego kraju – w dodatku przekazywanymi tak przystępnie i emocjonalnie – można powiedzieć, że Piknik opuszczałem z poczuciem jeszcze większej więzi z Polską. Szkoda tylko, że nie było nigdzie naszej flagi (choć amerykańska była)…

Kiedyś Iskierka przegrała rywalizację z Orlikiem, teraz ku uciesze widzów wykręcała różne ewolucje

Orka prawdopodobnie już w przyszłym roku zacznie być produkowana masowo jako powietrzna taksówka

Samolot Juka, jedyny i podobno najlepszy. Z 400 konnym silnikiem posiada duży zapas mocy

Nad Muzeum pojawiło się stado PPG...

...w tym paraplan
It‘s quite in here! Why not leave a response?